sobota, 2 listopada 2024

Joanna "Asia" Łysiak

UWAGA! SPOILERY! 

Joanna "Asia" Łysiak

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count
0
Wiek
29
Zawód
Aktorka
Miejsce zamieszkania

Ulubiony slasher
Haunt (2019)
Status
Żyje
Relacje Natalia (przyjaciółka)
Gabrysia (przyjaciółka)

 

Historia

Lata 2010-2019 

Podczas studiów aktorskich poznaje i zaprzyjaźnia się z Natalią i Gabrysią. Zagrała wiedźmę w spektaklu "Makbet" oraz reklamie tabletek na ból głowy. 

Slasher 4. Ostatni rozdział

Zostaje poproszona o zostanie druhną numer 3 na ślubie Natalii i Roberta.

Cytaty:

Przyjaźń z Natalią (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Druhna numer trzy i najlepsza przyjaciółka Natki, a przynajmniej trzecia w kolejce, chociaż po zniknięciu Gabrysi może awansowałam na miejsce drugie "

Kariera aktorska (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Krytycy pochlebnie pisali o mojej wiedźmie w Makbecie i grałam też kobietę z bólem głowy w reklamie aspiryny... Masowałam sobie skronie"

Marta Walewska

UWAGA! SPOILERY! 

Marta Walewska

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count
0
Wiek
30
Zawód
Dziennikarka
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Hatchet (2006)
Status
Żyje
Relacje Adrian (chłopak)
ojciec
nieżyjąca matka

 

Historia

Dekada zbrodni

Jej matka została ostatnią ofiarą Mordercy Dekady zbrodni.

Lata 2010-2019 

Wychowywana przez ojca, w końcu poszła w jego ślady i została dziennikarką, a potem przejęła posadę redaktora naczelnego Głosu Lipek. W trakcie imprezy u znajomych poznaje Adriana, z którym zaczyna się spotykać.

Slasher 4. Ostatni rozdział

Dzięki Adrianowi poznaje Kozłowskich i ich przyjaciół. Jest bardzo zainteresowana nowymi mordercami, którzy za cel obrali Lipki.

Cytaty:

Charakter (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Była zacietrzewiona i gotowa do potyczek słownych. Przekonana, że pozjadała wszystkie rozumy, trochę jak Natalia, ale na inny sposób"

Ciekawostki:

Wymyśla imiona nowych morderców - Krwawy Kapturnik oraz Furiat.

piątek, 1 listopada 2024

Bartek Różewicz

UWAGA! SPOILERY! 

Bartek Różewicz

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ
Mistrz i uczeń (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.3)
Kill count
0
Wiek
17
Zawód
Uczeń
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
The Hills Have Eyes (2006)
Status
Nie żyje
Relacje Adrian (nauczyciel)

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Należy do klasy trzeciej de. Spotyka się z Krystianem, Izą i Kingą w nawiedzonym domu, gdzie zostaje zamordowany przez Kapturnika.

Kinga Kwietniewska

UWAGA! SPOILERY! 

Kinga Kwietniewska

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ
Mistrz i uczeń (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.3)
Kill count
0
Wiek
17
Zawód
Uczennica
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Dark Ride (2006)
Status
Nie żyje
Relacje Adrian (nauczyciel)

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Należy do klasy trzeciej de. Inicjuje spotkanie w nawiedzonym domu, gdzie zostaje zamordowana przez Krwawego Kapturnika.

czwartek, 31 października 2024

Rozdział 27: Mistrz i uczeń

Dziecko w masce klauna przeszło z bawialni do kuchni. Wiedziało, że w szufladzie po lewej stronie są ostre przedmioty takie jak noże, toporki i nożyczki. Kiedyś ojciec oprawiał za pomocą jednego z nich świnie. Było mnóstwo krwi. Teraz noże były czyste, posegregowane od najmniejszego do największego. Ich ostrza błyszczały odbijając światło od lampy kuchennej.
Klaun sięgnął po największy z noży. Jego ostrze było tak długie, że praktycznie rozciągało się od łokcia do końca środkowego palca dłoni. Spokojnie przemaszerował przez ciemny korytarz, niezauważenie przeszedł obok ojca wychodzącego z pokoju i stanął w progu. Naga matka siedziała przed lustrem rozczesując swoje długie, jasne włosy. Fuj, znowu robili te bezeceństwa. Podszedł do niej niezauważony i zamachnął się. Dłoń klauna zawisła z nożem w powietrzu. Trzymał ją ojciec. Spokojnie, bez słowa, wyprowadził dziecko z sypialni.
- Kiedyś będziesz jak tata – powiedział Wojtek Ostrowski.
Rozczarowany przebieraniec wrócił do kuchni bez noża. Jego pierwsza zbrodnia nie doszła do skutku, ale wierzył, że kiedyś upodobni się do ojca.

***


Najnowsza atrakcja ślubna dla Roberta i Natalii zaczęła się od małej łódki zrobionej z gazety i spuszczonej do rynsztoka przez Dimitriego Dotsenko. Mały stateczek płynął rwącym potokiem wzdłuż wysokiego krawężnika. Chodnikiem tuż obok biegł odziany w żółtą kurtkę z kapturem i czerwone kalosze kilkuletni chłopiec. Tego dnia padało i jak na złość musiał siedzieć w domu ze wszystkimi. Tutaj wszyscy, również matka, rozmawiali po polsku. Z nich wszystkich jedynie ojciec był Ukraińcem, a on w połowie, ale ta połowa wystarczyła, aby wszystko mu się mieszało. Mieszkając w Nadwórnej, na co dzień rozmawiali po ukraińsku, przyjeżdżając tutaj, wyłącznie po polsku. Tęsknił za babcią i z całą pewnością wolał zostać z nią, niż z ciotką Wandą.
- Zobacz, Dimitri – powiedział ojciec składając gazetę. – Okręcik.
- Fajna.
- Fajny, a nie fajna – poprawił go Artem i podał. – Sprawdź, czy popłynie, dobrze, synku?
Dimitri zarzucił na siebie pelerynę i wybiegł przed dom, a po chwili już gonił za okręcikiem w dół ulicy cały czas uważając, a by nie stracić łódeczki z widoku. Zagapiwszy się uderzył głową w barierkę zagradzającą zalaną część ulicy. Siarczyste uderzenie posłało chłopca na ziemię, ale tylko na moment. Szybko powstał i pobiegł dalej. Strumień ostatni raz zakręcił i wpadł do studzienki kanalizacyjnej. Dimitri z trwogą pomyślał o finale rejsu, gdy dostrzegł klauna czającego się za kontenerem tuż przy spływie.
Zaniepokojony niecodziennym widokiem zwolnił, a w końcu stanął w bezpiecznej odległości od jegomościa. Młot, który trzymał nieznajomy blokował okręcikowi spływ do kanału.
- Witaj, Dimitri – powiedział wesoło klaun. – Czy to twoja łódeczka?
Przytaknął.
- Bardzo ładna. Chcesz ją z powrotem?
Dimitri średnio chciał ją odzyskać. Papier był przemoczony i okręcik nie prezentował się już tak dobrze. Ponadto ojciec mógł zrobić kolejną. Ciotka Natalia miała mnóstwo gazet.
- Nie – odparł chłodnym głosem, przy którym nawet morderczy klaun poczuł się nieswojo.
- Oddam ci ją, jeśli przekażesz dorosłym wiadomość ode mnie.
Dimitri wzruszył ramionami. Co mu szkodziło? Ostatecznie żadnego wysiłku to nie kosztowało. Furiat odszedł zostawiając chłopca z rozmiękniętym od wody papierem i informacją. Okręcik niemal od razu trafił do kosza na śmieci, a wiadomość dla dorosłych doszła z opóźnieniem.

***


Doktor Donald Lomis prezentował się na tyle przeciętnie, aby nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Był niewysoki, okrągły, miał około siedemdziesięciu lat. Ubierał się w tweedowe marynarki, dopasowane do nich spodnie, a na głowie nosił kaszkiet zdejmowany wyłącznie przy ukłonie. Z charakteru był osobą nieustępliwą, władczą i odważną lub jak kto woli, niemiłosiernie upierdliwą. Charakter przed laty ugruntowała klęska zawodowa, która niczym choroba przeniosła się na życie prywatne, wyznaczając doktorowi jeden cel.
Zapukał, bo dzwonka nie było. Po kilku chwilach powtórzył czynność, a gdy to nie przyniosło efektu zapukał kolejny raz, ale bardziej stanowczo. W końcu drzwi otworzył Leszek.
- Dzień dobry – przywitał się, unosząc nieznacznie kaszkiet. – Doktor Donald Lomis. Pańscy rodzice mnie tutaj pokierowali – wyjaśnił, wskazując na duży dom za sobą.
- Czym mogę służyć?
- Chciałbym porozmawiać o Pawle.
Matuszewicza coś tknęło, ale nie dał tego po sobie poznać.
- O jakim Pawle? – zapytał ostrożnie.
- Ostrowskim! – doktor uniósł głos. – Pan był jego kolegą z dzieciństwa.
- A, tak byłem, a pan jest…
- Byłem ordynatorem w szpitalu psychiatrycznym w Kowalikach.
Leszek pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Mogę panu w czymś pomóc?
- Szukam Pawła i mam powody przypuszczać, że wrócił do Lipek, aby dokończyć swoje dzieło.
Leszek nigdy się nie zastanawiał nad sensem zbrodni Kapturnika. Paweł z jakiegoś powodu chciał kontynuować pracę ojca, ale w żadnym momencie swojej morderczej kariery nie upodobnił swoich działań do ojcowskich.
- Nie wiem.
- Poznałem go dziesięć lat temu – powiedział w zadumie psychiatra. – Powiedziano mi, że tam nic nie zostało. W Pawle nie było niczego; zrozumienia dla życia i śmierci, dobra i zła – westchnął niemal teatralnie. – Poznałem siedemnastoletniego chłopca bez emocji z najczarniejszymi oczyma… Spędziłem dwa miesiące na próbach leczenia go, a potem kolejne cztery na utrzymaniu go w zamknięciu, bo zdałem sobie sprawę, że to zło w najczystszej postaci.
- Niestety… Nie pomogę panu – Leszek bezradnie rozłożył ręce. – Nie mam kontaktu z Pawłem od tamtej nocy – jakiej, nie sprecyzował.
Lomis westchnął.
- Gdyby jednak Paweł skontaktował się z panem – zrobił pauzę i sięgnął do kieszeni marynarki. – Proszę do mnie zadzwonić – powiedział, podając mu wizytówkę.

***


- Donald Lomis – przeczytała Dominika. – Kojarzysz faceta?
- Nie wiem… znaczy nie – odparł. – Nie mam pojęcia, kto go tam leczył i z jakim skutkiem. Zapytam się Pawła o tego doktora dzisiaj.
- Będziesz go dzisiaj widział? – ożywiła się Dominika. – Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- Wyleciało mi z głowy – odparł, chowając wizytówkę do portfela.
- Robi się groźnie.
- Co masz na myśli?
- No ta cała sytuacja – odpowiedziała z irytacją w głosie. – Paweł, Krwawy Kapturnik, Furiat, a teraz jeszcze ten doktor. Z tego będą kłopoty.

***


Trzej detektywi umówili się na godzinę dziewiętnastą, po lekcjach. Trochę w nadziei, że dzięki temu ktoś jeszcze pojawi się na zaplanowanym spotkaniu w nawiedzonym domu. Ujawniły się dwa błędy związane z miejscem i czasem.
Nawiedzony dom w zasadzie stanowił budynek już tylko z nazwy. Istnienie bocznej ściany należało uznać umownie jako wydmę z gruzów ciągnącą się od frontu do krzaku dzikiej róży. Nawiedzony z kolei nie oznaczał paranormalnych zjawisk, ba, nikt już nie próbował udawać, że w ruinie straszy ktokolwiek poza miejscowymi pijaczkami. Miejsce na jakiekolwiek dyskusje o morderstwach zwyczajnie się nie nadawało. Słońce zaszło i jedynie światło dawały telefony Kingi, Bartka i Krystiana.
Licealiści stali skuleni w kącie budynku i rozmawiali półszeptem. Po jakimś czasie dołączyła do nich Iza Kosik.
- Idiotyzm – stwierdził oburzony Bartek. – Nie mogliśmy spotkać się u mnie w domu? Albo chociaż na rynku?
- Przegłosujmy to – zaproponowała Iza.
- Nie! – sprzeciwiła się Kinga. – Jeśli morderca odtwarza zdarzenia sprzed dziesięciu lat to jesteśmy tu, gdzie wszystko się zaczęło.
- A potem skończyło – dodał półgębkiem Krystian.
- A co ci tak zależy na tym, aby odtwarzać zdarzenia sprzed dekady? – zainteresowała się Iza.
- Gdzieś przeczytałam, że jeśli chce się odkryć tożsamość mordercy to należy myśleć jak on – wyjaśniła.
Za ścianą rozległ się szelest. Krystian uniósł głowę do góry. Zapadła cisza.
To musiał być wiatr – pomyślał. – Dzisiaj było bardzo wietrznie.
- Przejdźmy do rzeczy – poprosił Bartek. – Im szybciej to obgadamy, tym szybciej stąd pójdziemy.
Kinga, najlepiej przygotowana do spotkania, wyjęła z torebki kartkę z notatkami. Podświetlając gryzmoły zaczęła czytać:
- Kapturnik zaatakował dwukrotnie w szkole. Następnie uderzył podczas imprezy urodzinowej mean girl.
- Wiktoria nie ma urodzin w październiku – przypomniał Krystian.
- Co mają do tego urodziny Wiktorii? – zaciekawiła się Iza.
- Wiktoria to odpowiednik tamtej dziewczyny – wyjaśniła Kinga.
Za ścianą, jakby bliżej wybitego okna rozległ się szelest. Mimo swojej złowrogości cała czwórka zdecydowała się zignorować dźwięk.
- Ale będzie impreza halloweenowa u Wiktorii – zaznaczył Bartek. – Może tam uderzy morderca.
- I wtedy złapiemy go na gorącym uczynku! – postanowiła Kinga.
Jej ostatnie idealnie zgrały się z dźwiękiem opadającej siekiery. Ostrze uderzyło kończąc swój występ oślizgłym chlupotem. Krew rozprysła na twarze zgromadzonych, a Kinga upadła na ziemię przed nimi z rąbem siekiery wbitym w czubek głowy. Krwawy Kapturnik zaparł się usiłując wyciągnąć siekierę z rozłupanej czaszki.
- Gaz… - wymamrotał Krystian. – Gazu! Spierdalajcie!
Nastolatki ruszyły z dzikim wrzaskiem do drzwi nawiedzonego domu. Zaskoczony gwałtowną reakcją morderca zaczął w panice szarpać siekierę. Tej nocy postanowił sobie pójść na szalony rekord w dziedzinie slasherobójstwa i pozbawić życia, aż cztery osoby. Nie było opcji, aby trzy przyszłe trupy uciekły od tak sobie.
Pierwszy przed dom wybiegł Bartek i momentalnie pożałował swojej decyzji. Obuch siekiery uderzył go w szyję. Chłopak upadł na kolana. Łapiąc się za gardło usilnie próbował złapać i tak już przyśpieszony oddech. Napastnik poprawił cios, tym razem uderzając rąbem w szyję. Iza i Krystian biegli nie oglądając się na drugiego zakapturzonego mordercę.
Paweł zrzucił kaptur z głowy i spokojnie odprowadził ich wzrokiem. Z wnętrza charty wybiegł wreszcie Krwawy Kapturnik. Na widok Pawła Ostrowskiego stojącego nad trupem Bartka zamarł na moment.
- Jeśli planujesz zasadzkę to rób to z głową – poradził oschle Paweł.
Krwawy Kapturnik zrobił krok do tyłu. Ścisnął siekierę w ręku. Musiał zachować spokój. Tylko spokój…
- Jestem fanem pana twórczości! – zawołał prawie rozhisteryzowanym głosem młodzieniec.
- Miło mi – odparł zmieszany Paweł.
- To wszystko robię wyłącznie ze względu na pana – mówił roztrzęsiony morderca. – Losy Kapturnika ukształtowały mnie jako psychopatę. Uważam, że razem moglibyśmy pociągnąć legendę Kapturnika i…
- Dobra, nie zapędzaj się – Ostrowski w jednej chwili zirytował się. – Nie szukam przyjaciół.
- Może pan dać mi jakiś tip?
- Tak! Nie wchodź mi w drogę! – porada miała wydźwięk pasywno agresywnej uwagi, ale Krwawy Kapturnik przyjął ją z radością.

***

Adrian postawił kawę obok laptopa Marty, zaś swój odstawił na okrągły stolik. Kobieta nie odrywając wzroku od monitora podniosła kubek z napojem, aby natychmiast go odstawić.
- Rozmawiałam dzisiaj ze specjalistą od slasherowych morderców.
- To jest taki? – zdziwił się autentycznie, po czym palnął od niechcenia: - wczoraj widziałem się z Pawłem.
- Co, kurwa? Z Kapturnikiem?
- Ja, Leszek i Konrad – uściślił.
- Burski o tym wie? – przerwała mu.
- Jeszcze nie. Zadzwonię do niego.
- Nie waż się! Muszę pierwsza porozmawiać z Ostrowskim!
- Wątpię, że on będzie chciał rozmawiać z tobą – przyznał. – Poza tym podchodzisz do całej sprawy zbyt emocjonalnie.
- A ty?
- Co ja?
- Morderca Dekady zbrodni zabił twoją ciotkę – wytknęła mu.
- Ciotkę, której nie znałem – zaznaczył. – Zabił też…
- No dokończ – powiedziała rozzłoszczona.
- Marta – spróbował wycofać się, ale kobieta nie dała się ugłaskać.
- Moja matka była dziesiątą ofiarą dekady zbrodni, ale też nie pamiętam jej. Wychował mnie tato i zrobił to doskonale – mówiła spokojnie. – Nauczył mnie być twardą suką i to bardzo cenna, życiowo nauka. Jestem redaktorką naczelną Głosu Lipek, a nie jakąś blond idiotką. Przeprowadzę dochodzenie dziennikarskie, zdemaskuję Ostrowskiego i udowodnię wszystkim, że jestem godną następczynią mojego ojca – oczy Marty błyszczały szaleńczą determinacją.
- Przeginasz – stwierdził, mieszając łyżeczką w kubku.
- Skontaktuj nas.
- Nie wiem jak. Po dzisiejszej imprezie u Natalii ma odezwać się do Leszka. Tyle wiem.
Marta spojrzała na zegarek. Dochodziła dziewiąta.
- No to na co czekamy?! Jedziemy do Natalii!
Wtedy rozbrzmiał histeryczny dzwonek, a zaraz za nim łomot.

***


Obiadokolacja u Kozłowskich miała na celu omówienie detali związanych z wieczorami panieńskim i kawalerskim. Przy stole panowała luźna atmosfera, którą zapewniła butelka wódki, najpierw jedna, potem druga, a ciotka Wanda majaczyła coś o kolejnej, wiezionej z domu.
Leszek pił wolno. Pierwszy toast wzniósł niechętnie, ale obowiązkowo z całą resztą przechylił kieliszek wlewając jego gorzką zawartość do gardła. Przy kolejnych toastach; za państwo młodych, teściów, druhny, przyjaciół, ba, nawet jeden za Kapturnika, omijanie kolejek stawało się łatwiejsze.
- Byłoby zabawnie, gdyby teraz do salonu wbiegł morderca i wyrżnął wszystkich jak są nietrzeźwi – zaśmiał się, szepcząc do osoby obok.
Osobą obok na całe szczęście był Konrad. Ktoś z rodziny mógłby odebrać żart bardzo źle. Konrad i Dominika byli jedynymi osobami niepijącymi w towarzystwie.
- Jak to jest, że dzieciaki w slasherach zawsze piją alkohol, a mimo tego nie zataczają się? - spytał.
Konrad wyłączył na moment kamerę dając sobie w ten sposób czas do namysłu.
- Musimy pogadać o Pawle – rzucił nagle Leszek. – Był u mnie jego lekarz. Szuka go.
- I powiedziałeś mu, gdzie jest?
- Nie wiem, gdzie jest. To znaczy wiem, że jest w Lipkach, ale…
- Jaki Paweł? – wtrącił się siedzący obok Artem.
Jak na osobę, która wznosiła każdy toast, szwagier Natalii, wydawał się zupełnie trzeźwy.
Może tak samo mają dzieciaki w filmach? – pomyślał Leszek.
- Taki wspólny znajomy – podjął próbę wykręcenia się Konrad i szybko zmienił temat:
- Będzie jakiś kawalerski?
Artem spojrzał na Roberta żywo dyskutującego z wujem Władziem.
- On nie ma rodziny ani znajomych – powiedział ponuro. - Natalia prosiła, żebyśmy my dwaj – wskazał na Leszka – zabrali go gdzieś na piłko.
Głośną rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Nikt poza Natalią nie zwrócił uwagi na irytujący, ptasi odgłos. Dziewczyna na moment zniknęła we wnęce. Po krótkiej rozmowie do salonu za dziewczyną wszedł na oko, pięćdziesięcioletni mężczyzna w czarnej kurtce, czapce, opatulony szalem.
- Kochani! – przerwała wesołą rozmowę Natalia. – I przede wszystkim, ty, Robercie. Nie mogłam pozwolić, aby w ten ważny dla nas dzień nie było nikogo z twojej rodziny. Podzwoniłam i odnalazłam twojego wujka.
- Bogdan… - wymamrotał Robert.
- A to zwrot akcji – stwierdziła Asia, a Jowita i Wanda w milczeniu przytaknęły.
- Myślałam, że on nie ma rodziny – wyszeptała Dominika.
- No bo nie ma – odpowiedziała Jowita wpatrując się w nowo przybyłego gościa. – To znaczy do wczoraj nie miał.
Wanda bacznie obserwowała Roberta, po czym z uciechą dodała:
- Jak widać nie jestem tu jedynym niemile widzianym gościem.
Wujek Bogdan odłożył wierzchnią odzież i ruszył ku bratankowi wyszczerzając brzydkie, żółte zęby.
- No, Robercik, nie uściskasz wujka, którego nie widziałeś tyle lat?
Robert niechętnie podał rękę i jak rażony piorunem padł z powrotem na krzesło. Resztę wieczoru brylował wuj Bogdan. Wypiwszy dwa kieliszki zaczął snuć opowieść o rodzinie Mantajów, której, o dziwo, Natalia nie znała.
Matka Roberta zmarła przedwcześnie na jakąś paskudną chorobę, ojciec z kolei zwinął się z jakąś wredną babą zostawiając syna pod opieką starszego brata. Bogdan dla bratanka był niczym ojciec – edukował, karmił i łożył na utrzymanie. Potem ich drogi się rozeszły.
- Pracowałem w Afryce przez ostatnie pięć lat – mówił. – Niedawno wróciłem do Polski, a kilka tygodni temu skontaktowała się ze mną pewna piękna pani – wskazał na Natalię – zapraszając mnie na swój ślub z Robercikiem.
Robert milczał z trudem znosząc opowieści Bogdanowi. Leszek i Konrad usiłowali obstawić, kiedy pan młody wybuchnie i da wujowi w pysk.
Nikt nie zauważył, gdy do salonu wszedł Dimitri. Mimo późnej pory nadal nie spał. Usiadł między matką, a ciotką Wandą i chwilę przypatrywał się gościom siedzącym po drugiej stronie stołu.
- Widziałem klauna – powiedział wreszcie.
O ile normalnie taka informacja nie wywarłaby na nikim wrażenia tak po ostatnich atrakcjach spiorunowała weselników.
- Kazał przekazać, że wszyscy umrzecie.
Zapadła grobowa cisza. Pan Włodzio rozlał do kieliszków resztę wódki i nie czekając na toast opróżnił swój duszkiem.
Informacja otworzyła drogę do niekoniecznie mądrych spekulacji na temat mordercy.

***


Krystian i Iza biegli na oślep. Najpierw przez las, potem polanę, a na końcu boczną uliczką miasta. Kosikowa nie pytała o nic. Nawet, gdy weszli na klatkę schodową. Zdolność, częściową, racjonalnego rozumowania, odzyskała dopiero na drugim piętrze.
- Gdzie jesteśmy? - spytała zdyszana. – To nie jest policja!
- Nie możemy iść na policję – odparł równie zasapany kolega. – Powiedzą, że to my zabiliśmy Kingę i Bartka!
Po dzwonku zaczął uderzać pięścią w drzwi.
- Tylko jeden człowiek jest nam w stanie pomóc.
Drzwi otworzyła Marta Walewska.
- My do pana Adriana – powiedział beznadziejnie Krystian. – Jesteśmy z jego klasy.

niedziela, 22 września 2024

Gabrysia

UWAGA! SPOILERY! 

Gabrysia

Debiut
Nieszczęśliwa gwiazda (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.2)
Ostatni występ
Nieszczęśliwa gwiazda (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.2)
Kill count
0
Wiek
28
Zawód
Aktorka
Miejsce zamieszkania
Poznań
Ulubiony slasher
The Last House on the Left (2009)
Status
Nie żyje
Relacje Natalia (koleżanka)
Joasia (koleżanka)

 

Historia

Lata 2010-2019

Uczęszcza na studium aktorskie, gdzie zaprzyjaźnia się z Natalią i Joasią.

Slasher 4. Ostatni rozdział

Zostaje poproszona o zostanie druhną numer 2 na ślubie Natalii i Roberta. Przed przyjazdem do Lipek zostaje zamordowana przez Furiata.

Cytaty:

Joasia o Gabrysi (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Zawsze wiedziałam, że to zołza nie z tego świata"

sobota, 21 września 2024

Rozdział 26: Nieszczęśliwa gwiazda

Komendant Burski na miejsce zdarzenia przyjechał trzydzieści minut po północy. Na widok znajomej grupy tłoczącej się przed wejściem na działkę Kozłowskich przeklął w myślach.
- Czy ja jestem urodzony pod jakąś nieszczęśliwą gwiazdą? – spytał sam siebie.
Martynka uważała, że baran będzie miał trudny październik. Zaczynał w to wierzyć. I tylko dlatego, że inny, nie tyle zodiakalny, co umysłowy, baran, postanowił zamordować dziewczynę.
Na działkę jechał nie do końca wiedząc, czego ma się spodziewać. Ze zgłoszeniem zadzwonił pan Władzio. Kozłowski grzecznie poinformował, że jego córka jest mordowana. Słuchawkę wyszarpnęła mu mordowana córka. Dziewczyna zaprzeczyła i niejako potwierdziła słowa ojca.
Przyzwyczajony do tego typu idiotyzmów Burski wsiadł w samochód i pojechał na miejsce mordu niedokonanego. Tam należało przejąć inicjatywę. Wiedział, że z tymi ludźmi inaczej się nie da. Przesłuchał wszystkich i ustalił plan wydarzeń.
Zadziały się dwie niemal równoległe sprawy, które połączył finał. Pierwszą był atak faceta z siekierą, a drugą ucieczka przed klaunem.
- Kapturnik – dodał od siebie Adrian.
Leszek skrzywił się. Pawła nie widzieli od momentu pożaru w hotelu Barok. Jego powrót po dziesięciu latach do Lipek byłby niczym zły omen, niepożądany, ale wyjątkowo trafny.
- Co robiliście na łące? – spytał policjant.
Izie zrobiło się słabo. Fejkowa siekiera ciągnęła ją ku ziemi, a czerwona kurtka z kapturem paliła plecy.
- Po co tam poszliście?
Krystian milczał udając, że nie słyszy pytania Burskiego.
Niespodziewanie z ratunkiem przyszła im Dominika.
- Czy to może być naśladowca Pawła?
- Pawła?! – zaciekawiła się Asia. – To ten szaleniec?
Nikt nie odpowiedział.
- A co z wami? – spytał Burski kierując spojrzenie na Adriana i Natalię.
- Usłyszeliśmy krzyk i ruszyliśmy w jego stronę – odparł zgodnie z prawdą Korba. – I wtedy wpadliśmy na przebierańca z młotem – kolejne słowa wychodziły mu z ust mechanicznie.
- To był klaun – dodała do relacji Natalia. – Zaczął nas gonić i spotkaliśmy tych dwoje – wskazała na Izę i Krystiana.
- Chwileczkę! – przerwał Andrzej. – Jesteście pewni wyglądu?
Natalia potwierdziła. Klauna i Kapturnika nijak można było ze sobą pomylić.
- Nas gonił Kapturnik – podkreślił nastolatek.
- Czy to znaczy, że jest dwóch różnych morderców? – spytała Marta.
- Jakby z jednym było mało problemów – rozzłościł się Adrian. – To teraz może będzie dwóch niezależnie działających psychopatów.
- Klaun jeszcze nikogo nie zabił – zauważył optymistycznie Leszek, ale natychmiast zamilknął.
Człowiek w przerażającym kostiumie z bronią (tak mógł nazwać narzędzie), biegający za ludźmi ma prawdopodobnie jeden cel.
- Małgosię ktoś zabił. Zakładasz, że to ten w kapturze? – spytał zaciekawiony Adrian.
- Mają różne stroje – wymamrotał Krystian. – A więc i różne cele. Przebranie mówi wiele o intencjach mordercy. Klaun jest ironiczny, prześmiewczy, a nowy Kapturnik próbuje odtworzyć zdarzenia sprzed dziesięciu lat – mówił z narastającą energią. – Usiłuje w ten sposób napisać starą historię na nowo. To będzie krwawa rzeźnia! Ostatni rozdział! Nikt nie jest bezpieczny! Wszyscy umrzecie… - syknął złowrogo.
Iza profilaktycznie odsunęła się od głupka.
- A więc naśladowca – westchnęła Marta. – Czy policja będzie milczeć w tej sprawie jak lata temu? – poprosiła o komentarz Burskiego.
- Ja tu jestem od zadawania pytań! – uniósł się komendant. – Co w tym czasie robili goście?!
- Usłyszeliśmy wołanie i wybiegliśmy przed dom – wyjaśnił Władzio.
- A dalej?
- A dalej szukaliśmy Natalki i Adriana – dodał Robert obejmując narzeczoną.
Sprawa wyglądała następująco. Iza i Krystian podczas wieczornego spaceru zostali napadnięci przez Kapturnika. Ich wołania o pomoc zaalarmowały gości Kozłowskich, którzy natychmiast ruszyli z odsieczą. Przed domem każdy poleciał w inną stronę. Krzyki usłyszeli również Adrian i Natalia, czyje dokładnie, ciężko sprecyzować. Para wpadła na klauna, a potem na nastolatków uciekających przed Kapturnikiem.
- Kto jest w gronie podejrzanych? – spytał Adrian.
- Wszyscy.
- Wszyscy? My też? – zdziwił się Leszek.
- Zwłaszcza wy – odparł stanowczo policjant. – Nikt nie powiedział, że lata temu żadnemu z was nie odbiło przez nadmiar trupów. Poza tym nikt nikomu nie da mocniejszego alibi. Rozdzieliliście się przed domem, prawda?
Śladów jako takich nie dało się zdobyć. Raz, wszystko zadeptali goście, a dwa był środek nocy. Ze względu na brak trupów Burskiemu nie udało się ściągnąć żadnego laboranta do poszukiwań. Bo niby kogo? Jakiś dziad w masce może sobie biegać i kto mu zabroni? Trzeba było czekać na kolejny ruch.
Marta jako naczelna Głosu Lipek i niemalże uczestniczka pierwszego ataku klauna mordercy pozwoliła sobie na nadanie imion obu agresorom. Zakapturzony z racji podobieństwa do Kapturnika musiał pozostać lojalny tradycji i być Kapturnikiem. Od siebie dziennikarka dodała przymiotnik „krwawy”. Drugi z racji pośpiechu i chaosu towarzyszącemu mu podczas akcji – tak zeznali Adrian i Natalia – został ochrzczony Furiatem.

***


Telefon od Jowity początkowo nie zwiastował nowych problemów. Kuzynka Natalii, a zarazem pierwsza i najważniejsza druhna, zadzwoniła z informacją o czasowym poślizgu. Spóźnienie było wywołane najpierw długim postojem na granicy polsko-ukraińskiej, a potem jeszcze kolejnym, tym razem u ciotki.
– Lepiej, że nie dotarli na kolację zwieńczoną waszą ucieczką przed wariatem, niż mieliby dołączyć do grona podejrzanych – przyznał Robert, a Natalia mu przytaknęła.
Po wydarzeniach w Staraszewie opiekę nad Jowitą do uzyskania przez nią pełnoletniości przejęli Kozłowscy. Dziewczyna zamieszkała razem z nimi w Lipkach, cały czas utrzymując kontakt z Artemem. Po ukończeniu osiemnastu lat dziewczyna wróciła w rodzinne strony, gdzie czekał na nią Artem. Uklęknął, poprosił o rękę i wyjechali na Ukrainę.
Jowita stała przed drzwiami, a Artem wypakowywał walizki z bagażnika. Gdy tylko Natalia otworzyła drzwi kuzynka podała jej swojego syna, a sama przeniosła przez próg dużą torbę podróżną.
- O, mój ukochany siostrzeniec – powiedziała z gasnącym entuzjazmem. Po uściskaniu chłopca postawiła go na ziemię i popchnęła w głąb domu, a sama spytała:
- Dlaczego przywieźliście ze sobą Dimitriego? Myślałam, że zostawicie go u ciotki Wandy.
- Jeśli chodzi o ciotkę…
I wtedy Natalia dostrzegła ciotkę Wandę w pełnej okazałości, tarabaniącą się z tylnego siedzenia samochodu. Artem był bliski rozpaczy. Po kilkunastogodzinnej podróży usiłował pomóc ciotce wygramolić się z auta, ale za dobre chęci został wyłącznie zrugany.
- Wiem, że nie miałam jej przywozić, ale już na nas czekała z walizkami w progu. Co miałam zrobić? Tak bardzo chciała cię zobaczyć w bieli.
- Akurat.
- A Dimitri? Nie mogliście zostawić go z opiekunką?
- Ciotka miała się nim zaopiekować - przypomniała.
- A jakaś inna opiekunka?
Jowita głośno westchnęła. Sześcioletni syn Jowity i Artema należał do dzieci zawziętych, a długa historia niani nie nadawała się na szybką opowieść w drzwiach. Należało usiąść i pogadać. Natalia nie oponowała. Sama również chciała streścić rodzinie wydarzenia z wczorajszej nocy.
- Cześć – przywitał się Artem.
- O, już myślałam, że nie doczekam się ślubu mojej Natalki! – zawołała ciotka.
- O, co też ciocia…
- Moje zaproszenie przepadło gdzieś na poczcie! Dasz wiarę? – powiedziała, przepychając się do środka.
- Wysłałam zawiadomienie o uroczystości.
- Tak, dostałam, ale bez zaproszenia. Władek! Władek! - ryknęła. - Gdzie jesteś?! Kawę zrób, a potem coś mocniejszego!
- Szkoda, że coś innego nie przepadło na poczcie – mruknęła nerwowo Natalia.

***


Wydarzenia wokół trupa ułożonego na forum klasy trzeciej de zepchnęły na dalszy plan zajęcia geograficzne i jakiekolwiek inne. Krystian liczył, że ich wczorajsza przygoda na łące przejdzie ulgowo. Oczywiście, zrobił się raban na całe Lipki, ale kto mógł mu udowodnić, że to właśnie on i Iza zdołali uciec przed Krwawym Kapturnikiem? Tu z pomocą przyszła redaktorka Walewska z Głosu Lipek. Dziennikarka opisała sobotnią masakrę z najdrobniejszymi detalami. W poniedziałek wszyscy wiedzieli, że bohaterami akcji są Krystian Herman i Iza Kosik.
Ósemka uczniów trzeciej de siedziała na ławkach przed budynkiem szkoły usiłując dojść do ładu z krwawą aferą. O ironio, dziesięć lat wcześniej w tym samym miejscu po raz pierwszy o nawiedzonym domu rozmawiali Adrian, Konrad, Paweł i Leszek.
- Nawet nie pamiętam, że się wywróciłam – przyznała Iza czytając fragment poświęcony swojej osobie.
- Bo jesteś głupia – warknęła Karolina.
- Po co ja w ogóle tutaj siedzę? – zirytowała się Wiktoria. – Nie mam z wami nic wspólnego!
- Ale masz z Kajetanem – zaznaczył Bartek.
Kajetan nie odzywał się. Blady siedział na ławce ze spuszczonym wzrokiem. Od popełnienia pierwszej zbrodni stał się głównym podejrzanym i nic nie wskazywało na to, że przestanie nim być.
- Bzdura – skwitowała obrażona.
- Ja idę na lekcje – rzucił Dawidek.
Było pięć minut po dzwonku, gdy Dawid, Kajetan, Wiktoria i siostry Kosikowe ruszyli do szkoły. Pozostali jeszcze przez chwilę siedzieli w ciszy. Nikt nie chciał podjąć inicjatywy, ale ktoś musiał.
- Dobra! – odezwała się z nową energią Kinga. – W necie natrafiłam na serię artykułów o mordercach z Lipek. Jeśli ten „nowy” usiłuje rimejkować tamte wydarzenia to jest kilka punktów o jakie zaczepi – mówiła.
- Nawiedzony dom, impreza urodzinowa, szkoła… - wyliczył pod nosem Krystian.
- Powinniśmy udać się do nawiedzonego domu jak tamte dzieciaki – zaproponowała i nie czekając na reakcję chłopaków dodała – tylko wy mnie nie wystawcie i koniecznie powiadomcie pozostałych. Musimy ustalić, kto jest w największym niebezpieczeństwie.
Jakiś plan powstał. Pytanie o jego sens czy kierunek wydawały się bezzasadne. Kinga w jednej chwili wyrosła na zdecydowaną heroinę o ugruntowanych poglądach na sprawę Kapturnika. Krystiana o bycie mordercą nie posądzała, a do Bartka nie miała przekonania.

***


- Dzień dobry, panie Władku! – powiedział operator kamery i zrobił zbliżenie na zniesmaczony pysk Kozłowskiego.
- A on czego tutaj? – rzucił pytanie w głąb domu.
Natalię nie było w stanie już nic zdziwić. Jej ślub z niewiadomych przyczyn przyciągał niepożądanych gości; zaczęło się od morderców, a kończyło na ciotce Wandzie. Tym razem do domu Kozłowskich przywiało Konrada. Brzęcki w skupieniu filmował ojca panny młodej.
- Cześć – powiedziała słabo Natalia. – Co tu robisz?
- Zostałem wynajęty jako kamerzysta na twoje wesele – odparł, odłożył sprzęt i podał Władkowi wizytówkę.
- Wynajęłaś go? – zdenerwował się pan Władzio. – Nie było nikogo lepszego?
- Panie Władziu – wtrącił się na siłę wpychając się do wąskiego korytarzyka. – Jestem reżyserem filmowym! Nie każdy dostępuje zaszczytu, aby jego ślub został sfilmowany przez Tarantino albo Scorsese.
Kontrę ze strony Kozłowskiego wyprzedził krzyk Asi. Rozentuzjazmowana kobieta wręcz rzuciła się na szyję Brzęckiego.
- Nie mówiłaś mi, że na twoim weselu będzie wybitny reżyser offowego kina grozy! Oglądałam wszystkie trzy pańskie filmy! Też jestem z branży! Joanna Łysiak! Może pan słyszał o mojej kreacji…
Wtedy w Natalii coś pękło.
- Niech mnie któryś z tych typów zaszlachtuje przed tym niewypałem! Kto cię zatrudnił?!
- Ja – do zgromadzonych w korytarzu dołączył Robert.
Im bliżej ślubu, tym bardziej nerwowa atmosfera wypełniała dom Kozłowskich. Natalia i Robert zamknęli się w pokoju i długo rozmawiali. Jowita, Asia, Konrad i Artem siedzieli w salonie w dziwnym napięciu wyczekując rezultatów rozmowy. Asia napomniała o klaunie i zakapturzonym, którzy w jej opinii najbardziej działali na nerwy pannie młodej.
- Ponura sytuacja – skomentował Konrad dając zbliżenie na śliczną blondynkę.
Asia przytaknęła dodając, że prawy profil ma lepszy.
- Znalazłem go u ciebie w znajomych na fejsie – powiedział Robert. – Na swoim profilu reklamował się jako fotograf i kamerzysta ślubny. Nie wiedziałem, że to będzie taki problem dla twojego ojca i ciebie.
- Tata nie lubi Brzęckich. Zosia, siostra Konrada, kiedyś ugryzła go w udo – odparła. – Dla mnie to nie kłopot. Konrad może zostać kamerzystą.
Robert złapał za dłoń narzeczonej i czule ją ucałował.
- To o co chodzi? Możesz mi powiedzieć o wszystkim.
- Nie wiem… Chyba o Wandę – odparła zdenerwowana.
- Nie cieszysz się z wizyty ciotki?
- Jesteśmy jak komplet mebli z Ikea. Niby wszystko do siebie pasuje, ale zawsze znajdzie się ten jeden element, który chrzani kompozycję. To właśnie ciotka Wanda. Poza tym przyjeżdża jeszcze moja matka, a od rozwodu ona i ojciec nienawidzą się.
- Cieszę się, że przynajmniej nie martwią cię mordercy z Lipek – odparł z uśmiechem Robert.
- Nie – machnęła ręką. – Do tego akurat jestem przyzwyczajona.

***


Leszek wyszedł na papierosa kilka minut po jedenastej. Z Dominiką zatrzymali się u jego rodziców, a dokładniej w altance dla gości, ukrytej w głębi podwórza, za domem seniorów. Dom Matuszewiczów stał na niewielkim wzniesieniu, zaś altanka na ostro spadającym zboczu przez co z ulicy można było dostrzec wyłącznie jej prosty dach pokryty papą.
Leszek dopalał papierosa, gdy z ogrodu dobiegł go hałas przypominający brzdęk uderzających o siebie garnków. Zza altanki wyłoniła się zakapturzona postać. Nieznajomy złapał mężczyznę za szyję i popchnął do przodu. Matuszewicz spróbował złapać za parapet i od biedy narobić hałasu stukając w okno, ale napastnik skierował go w głąb podwórza. Przez chwilę usiłował stawić mu opór, ale wysiłek poszedł na daremno. W końcu stracił równowagę, upadł i sturlał się w krzaki.
Kapturnik przycisnął go nogą do ziemi. Spokojnie sięgnął po siekierę przymocowaną do pasa, a następnie przyłożył jej trzonek do szyi ofiary. Czuł jak braknie mu powietrza, ale zakapturzony nie przestawał napierać. Każdy kolejny oddech przychodzi mu z coraz większym trudem. Poddawał się, gdy Kapturnik poluzował uchwyt.
- Gdybym chciał to już byś nie żył – powiedział z rozbawieniem.
W końcu zsunął kaptur i ściągnął białą maskę. Leszek zamarł na widok Pawła. Odzyskując dech w piersiach przeczołgał się od krzaków pod ścianę altanki na moment nie spuszczając wzroku z Ostrowskiego.
- Pojebało cię! – krzyknął chciwie łapiąc oddech.
Paweł przystawił ostrze siekiery do jego policzka dając mu do zrozumienia, aby ściszył głos.
- Zwariowałeś – powiedział ciszej. – Co tu robisz? Policja cię szuka.
- Szuka od dziesięciu lat i jakoś znaleźć nie może.
- Znowu zabijasz? Ktoś zamordował dziewczynę z naszej szkoły i…
- Wiem – przerwał mu. – Krwawy Kapturnik i Furiat. Czytałem o nich w gazecie.
Leszek ostrożnie wstał.
- To znaczy, że to nie ty?
Paweł przypiął siekierę do paska i podniósł z ziemi białą maskę.
- Nie, ale mam czuja, że tych dwóch wiele łączy z naszą paczką.
- Wiedziałem, że ktoś, kiedyś spróbuje mnie dobić, ale nie na weselu Natalii – powiedział z niesmakiem. – Łączy? Z nami? Ale co?
- Pogadajmy o tym jutro. Tutaj, o tej samej porze. Ty, ja, Adrian i Konrad – po tych słowach zarzucił na głowę kaptur i ruszył w dół posesji. Leszek jeszcze chwile stał w bezruchu spoglądając na postać znikającą w mroku.

***


Adrian siedział przy biurku na krzesełku na kółkach, zaś Konrad i Leszek zajmowali miejsca na rozkładanej sofie. Dominika weszła do pokoju z herbatą. Postawiwszy kubki na niewielkiej ławie sama usiadła na krześle pomiędzy biurkiem, a szafą.
- On naprawdę tutaj przyjdzie? - spytał Konrad.
- Tak mi powiedział.
- Powinniśmy zawiadomić Burskiego – rzuciła Dominika. – Układanie się z Kapturnikiem jest najgorszym rozwiązaniem.
- Masz rację, ale jestem ciekawy, co wie na temat tamtych dwóch – przyznał Adrian. – Jakoś nie chce mi się wierzyć, że dziwnym zbiegiem okoliczności w Lipkach po dziesięciu latach pojawia się nowy morderca i on.
- A mocno się zmienił? – pytał z zaciekawieniem Konrad.
Leszek wzruszył ramionami. W zasadzie to nie wiedział. Jasne, blizna na twarzy będąca pamiątką po wydarzeniach z hotelu, zmieniała go wizualnie, ale co z charakterem? Paweł był dla niego praktycznie obcą osobą.
- Myślisz, że ludzie się zmieniają? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
- W jakimś stopniu, tak – przyznał ostrożnie. – Ja dla przykładu jestem po rozwodzie i trzech filmach. Różne rzeczy na nas wpływają.
Leszek zamyślił się. Jakie rzeczy mogły mieć wpływ na Pawła? Szaleństwo matki? Mordercze skłonności ojca? Pierwsza ofiara? Zuza? Gdzie był ten moment, który przeważył szalę obłędu i popchnął Pawła w stronę Kapturnika?
Przez uchylone okno do pokoju wszedł Ostrowski wywołując chwilowe zamieszanie wśród siedzących.
- Cześć – przywitał się i jak gdyby nigdy nic zajął miejsce na krzesełku przy ławie. – Wszedłem tędy, bo nie chciałem ryzykować zauważenia przez kogokolwiek. Ale się zmieniliście!
- No ty też – rzucił grzecznie Brzęcki.
- Dominika – Paweł zwrócił się do kobiety – wyglądasz jeszcze piękniej, niż podczas naszego ostatniego spotkania – mówiąc to pogładził się po chropowatej szyi.
- Nie mów tak, bo jeszcze spalę się ze wstydu – przygadała mu i rozgniewana przeszła do kuchni, skąd słuchała dalszej części rozmowy.
– Nie do końca wierzyłem w twój powrót, ale jednak. Kapturnik powrócił do Lipek – odezwał się Adrian. – Po co przyjechałeś?
- Zbieram drużynę psychopatycznych morderców - odparł najnormalniej w świecie. - Coś jak Avengers tylko z ostrymi przedmiotami i hektolitrami krwi.
- A tak na poważnie? - Adrian wydawał się zniecierpliwiony. - Czego chcesz od nas?
- No jak to, czego? Pojawił się nowy morderca. Myślałem, że przegadamy sprawę jak za dawnych czasów.
- Masz z nimi coś wspólnego? – zapytał Konrad.
- Ten jeden to chyba mój naśladowca.
- Myślałem, że rzucisz nowe światło na sprawę – westchnął rozczarowany Leszek.
- Krwawy Kapturnik nie celuje w nas tylko w dzieciaki ze szkoły.
- W moich uczniów! Musimy mu przeszkodzić!
- Tak szczerze... – zaczął Konrad. – Gdy Kapturnik polował na nas to dorośli nie kiwnęli nawet palcem.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Niech radzą sobie sami. My zajmijmy się klaunem, bo to mnie nieco bardziej przeraża.
- O klaunie nie wiem jeszcze nic – przyznał Ostrowski. – I to martwi mnie bardziej – zamilknął na chwilę. – Ja z racji, że jestem i tak poszukiwany mam ograniczone pole manewru, ale wy możecie popytać. Odezwę się za kilka dni, cześć – po tych słowach ostrożnie wygramolił się przez okno.

***


Gabrysia spoglądała na zamaskowanego człowieka z rozbawieniem. Klaun wyglądał przerażająco, ale w strasznej facjacie znajdowała coś pociesznego.
- Kochanie, po co się przebrałeś?
Furiat pchnął ją na ścianę. Sięgnął po młotek i raz uderzył w łeb. Druhna osunęła się po ścianie na podłogę. Jeszcze przez chwilę stał nad nią i spoglądał. W końcu sięgnął po telefon ofiary.
Nie przyjadę na ślub. Coś mi wypadło. Sorki – napisał wiadomość do Natalii.

Robert Mantaj

UWAGA! SPOILERY! 

Robert Mantaj

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count
0
Wiek
29
Zawód
Wulkanizator
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Final Girls (2015)
Status
Żyje
Relacje Natalia (narzeczona)

 

Historia

Lata 2011-2019

Rok 2016. Zaczyna spotykać się z Natalią, a przy okazji zaczyna współpracę z ojcem dziewczyny. W 2019 roku prosi Natalię o rękę.

Slasher 4. Ostatni rozdział

Wspólnie z Natalią rozpoczyna przygotowania do ślubu.

Cytaty:  

Cechy według Władzia Kozłowskiego  (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"przedsiębiorczy, inteligentny, pracowity"

W oczach Natalii (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"dla niej był przede wszystkim dobry, czuły i kochający"

Krystian Herman

UWAGA! SPOILERY! 

Krystian Herman

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count
0
Wiek
17
Zawód
Uczeń
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Final Girls (2015)
Status
Żyje
Relacje Adrian (nauczyciel)
Iza (przyjaciółka)

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Należy do klasy trzeciej de. Zainteresowany popełnionymi przed laty zbrodniami w Lipkach otwiera videobloga poświęconego slasherycznym mordercom. Po zabójstwie koleżanki z klasy staje się jednym z czterech celów Krwawego Kapturnika. Nazajutrz udaje się na łąkę z Izą, aby przygotować filmik na swój kanał. W trakcie nagrań zostają zaatakowani przez Krwawego Kapturnika. Po opisaniu sytuacji w gazecie wraz z Izą, Kingą i Bartkiem udaje się do nawiedzonego domu, gdzie ponownie udaje mu się uciec przed Krwawym Kapturnikiem.

Cytaty:  

Adrian o podobieństwie Krystiana do Konrada (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Krystian jest maniakiem horrorów"

Zainteresowania (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"zapalony filmowiec liczył osiągnąć ogromny sukces jako twórca reportaży o seryjnych mordercach"

Ciekawostki:

  • Prowadzi kanał na YouTube poświęcony tematyce horrorów.

Karolina Kosik

UWAGA! SPOILERY! 

Karolina Kosik

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count
0
Wiek
18
Zawód
Uczennica
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Sinister (2012)
Status
Żyje
Relacje Adrian (nauczyciel)
Iza (młodsza siostra)

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Należy do klasy trzeciej de.

Cytaty:  

Adrian o zainteresowaniach sióstr (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"Sprawia kłopoty, dużo wagaruje (...) ona i Iza interesują się dość mroczną tematyką. (...) Charakteryzują się na trupy, robią sobie zdjęcia, że niby są martwe, a potem wstawiają na Instagrama "

Ciekawostki:

  • Wraz z młodszą siostrą miały nawiązywać do sióstr Kubińskich.

piątek, 20 września 2024

Małgosia Stawicka

UWAGA! SPOILERY! 

Małgosia Stawicka

Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Kill count
0
Wiek
17
Zawód
Uczennica
Miejsce zamieszkania
Lipki
Ulubiony slasher
Scream 4 (2011)
Status
Nie żyje
Relacje Adrian (nauczyciel)
Kajetan (obiekt westchnień) 
Wiktoria (przyjaciółka/rywalka)

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Należy do klasy trzeciej de. Daje się zwabić w zasadzkę Krwawego Kapturnika. Zostaje zamordowana na łące, a jej ciało zostaje przeniesione do nawiedzonego domu.

Cytaty:  

O samej sobie (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1):

"po toksycznym związku będzie szukał oparcia w dziewczynie serdecznej, inteligentnej i wartościowej - takiej jak ona"

Ciekawostki:

  • Jej śmierć miała stanowić rimejkowe połączenie ataku na Martynkę i morderstwo Julii.

środa, 18 września 2024

Krwawy Kapturnik

UWAGA! SPOILERY! 

Krwawy Kapturnik
Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ

Kill count

Inspiracja
Johnny Z (2023)
Tożsamość

Cel
Dorównać Kapturnikowi
Broń
Nóż / Siekiera
Lata aktywności
2019
Wiek

Zawód
Morderca
Miejsce zamieszkania
Lipki 
Status

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Rok 2019.


Lista ofiar
Kolejność
OfiaraOkolicznościRozdział
Tożsamość
1 Małgosia
remake nieudanego morderstwa Martynki
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)

2 Kinga
atak w nawiedzonym domu
Mistrz i uczeń (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.3)

3



4



5




5



6




Cytaty

Furiat

UWAGA! SPOILERY! 

Furiat
Debiut
Trup... znowu (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.1)
Ostatni występ
Giń, klaunie (Slasher 4. Ostatni rozdział, rozdz.8)
Kill count

Inspiracja
Frayed (2007)
Tożsamość

Cel

Broń
Młot
Lata aktywności
2019
Wiek

Zawód
Morderca
Miejsce zamieszkania
Lipki 
Status

 

Historia

Slasher 4. Ostatni rozdział

Rok 2019. Pierwszy raz pojawia się podczas przygotowań do ślubu Natalii i Roberta. Atakuje Adriana i Natalię.

Lista ofiar
Kolejność
OfiaraOkolicznościRozdział
Tożsamość
1 Gabrysia
zamordowana przed ślubem
Nieszczęśliwa gwiazda (Slasher 4, Ostatni rozdział, rozdz.2)

2



3



4



5




5



6




Cytaty

Rozdział 25: Trup... znowu

Trup zdarzył się, znowu. O ile do samego denata nie można mieć o to zjawisko najmniejszych pretensji, bo jak w równaniu matematycznym jest on wynikiem starcia mordercy w masce z ofiarą, tak sposób jego pojawienia się w życiu grupy młodych lipczan pozostawiał wiele do życzenia.
Fotografia zwłok zawisła na grupie trzeciej de pomiędzy zapytaniem o referat z historii, a upomnieniem o wpłacanie pieniędzy na szkolną wycieczkę. Moderator bez ceregieli zbanował Karolinę Kosik odpowiedzialną za wstawienie zdjęcia. Chwilę później pod postem pojawił się wulgarny wpis krytykujący inteligencję Kosikowej. Inna osoba skomentowała prawdziwość, a raczej nieprawdziwość trupa. Ktoś przypomniał o referacie z historii. Na grupie zawrzało za sprawą zdjęcia, nie referatu. Moderator profilaktycznie zbanował drugą Kosikową, Kajetana oraz osobę namolnie pytającą o wypracowanie z historii. Kogo w takiej chwili obchodził rozwój parlamentaryzmu i kształtowanie się państw narodowych w Europie? Bezpieczniej było uznać, że to troll. Krystian podlinkował do artykułów o dekadzie zbrodni oraz wydarzeniach sprzed dziesięciu lat, niejako będących następstwem wspomnianej dekady. Na forum klasowym wybuchła awantura, a Dawidek w chwili słabości zbanował wszystkich. Będąc jedynym użytkownikiem na grupie postanowił ją zamknąć.

***


Księżyc i gwiazdy schowały się za granatowymi chmurami. Wiatr nieco zelżał, a od rzeczki ciągnął nieprzyjemny, szlamowy smrodek. Gdyby nie latarka w telefonie stałaby po środku ciemnej polany jak ostatnia idiotka. Zresztą, co za różnica? I tak stała z tym, że nie w zupełnych ciemnościach. Zaczęła rozważać wyjście na szosę, ale cholera wie, z której strony on przyjdzie. Potem bezsensownie będą szukać jedno drugiego. Kazał jej zaczekać na łące, a nie łazić. Postanowiła dać mu jeszcze pięć minut, góra dziesięć.
Raz jeszcze odczytała wiadomość od Kajetana:
"Hej, spotkajmy się wieczorem na łące obok rzeki. Chcę pogadać o czymś ważnym".
Serce Małgosi Stawickiej zabiło szybciej. Kajetan Wyżyński zerwał Wiktorią i oczywistym było, że po toksycznym związku będzie szukał oparcia w dziewczynie serdecznej, inteligentnej i wartościowej - takiej jak ona. Oczami wyobraźni widziała jak chłopak przybywa na łąkę z tuzinem czerwonych róż i pyta o chodzenie, a ona ubrana w sukienkę, najlepiej tą fioletową, zgadza się. Niestety, było za zimno na letnią odzież, ale dalej liczyła, że Kajetan przyjdzie z kwiatami, obojętnie jakimi. Od razu strzelą fotkę na insta, a Wiktorię niech szlag jasny trafi. Wtedy uświadomiła sobie, że jest za ciemno na zdjęcie.
Cholera, czy już nie mógł wybrać lepszego miejsca i czasu? Na przykład parku o jakiejś bożej godzinie? Pal licho, dwór, wystarczyłoby wprosić się do niej do domu.
Stopniowo rosła w niej niechęć do wybranka.
Nagle z wysokiej trzciny wyłonił się chłopak. Sądząc po ubraniu i jemu było zimno. Miał na sobie długą, czarną kurtkę z kapturem zarzuconym na głowę. Ściągacze były tak mocno ściągnięte, że nie szło dojrzeć pyska. Zresztą i tak nie zauważyłaby twarzy ukrytej pod białą maską. Za plecami chował bukiet kwiatów, a przynajmniej tak jej się wydawało.
- No nareszcie! - chciała zabrzmieć przymilnie, ale zrzędliwe "nareszcie" wypłynęło z jej ust samo.
Cisza.
- Po co chciałeś się spotkać? - spytała zachęcająco.
Milczał.
No co za debil - pomyślała. Heroicznie podjęła ostatnią próbę.
- Co chowasz za plecami?
Nie odpowiedział.
Rozeźlona Małgosia odwróciła się na pięcie i ruszyła ścieżką pod stromą górkę. Chłopak uniósł chowaną do tej pory za plecami siekierę i z dzikim wrzaskiem rzucił się na dziewczynę. Zaskoczona obrotem spraw Stawicka wykonała dynamiczny ruch, potknęła się i wylądowała pod nogami napastnika. Z tej pozycji kopnęła go w krocze. Zakapturzony kwiknął przeciągle, upuścił siekierę i złapał się za bolące miejsce. Trwało to kilka sekund. Gosia zaczęła bardzo powoli pełznąć do góry. Atakujący złapał za siekierę i zadał dziewczynie śmiertelny cios. Ofiara powoli osunęła się po ścieżce pod jego nogi.
Morderca westchnął przeciągle. Zastanawiał się, czy Wojtek Ostrowski również miał takie nieprzewidziane atrakcje goniąc za Martynką po tej polanie. Nieco krwi rozbryzgało się na boki. Nad techniką mógł jeszcze popracować, najważniejsze, że się udało.

***


Cztery osoby siedziały przy prostokątnym stole w pokoju przesłuchań wyczekując przyjścia policjanta prowadzącego sprawę. Piątego przesłuchiwanego Burski umieścił w sali obok jako, że nie dopatrywał się w nim tak silnego związku z trupem Małgosi Stawickiej. Od czwórki mógł jeszcze oddzielić Kajetana, ale nie do końca widział zasadność. Jego udział w hecy wydawał się być czystym przypadkiem. Zresztą, to samo mógł powiedzieć o pozostałej trójce.
Dowiedziawszy się o morderstwie doznał wstrząsu. Kilka miesięcy temu minęło dziesięć lat od krwawych wydarzeń, po których Lipki dźwignęły się bardzo powoli. Jedno uderzenie siekierą sprowadziło miasteczko do poprzedniej pozycji; leżącej i bezbronnej.
Zaniepokojony wychowawca klasy trzeciej de spoglądał na uczniów zza weneckiego lustra, ale nie śmiał pierwszy zabrać głosu. Andrzej z kolei nie chciał dzielić się swoimi spostrzeżeniami.
- Nie wierzę, że to znowu się wydarzyło - mruknął do siebie nauczyciel.
Burski wyjął z papierośnicy papierosa, zapalił, a następnie przysunął ją w stronę nauczyciela w geście poczęstunku. Ten przez chwilę wahał się, ale w końcu odmówił. Burski schował papierośnicę do kieszeni. Dostał ją od Martynki na piątą rocznicę ślubu. Uśmiechnął się w duchu.
- Czyli jeszcze raz, Adrian, jak to było?
Korba westchnął, usiłując zebrać myśli.
- Pisali sprawdzian z obsługi konsumenckiej i wtedy ktoś dostał powiadomienie na telefon. Nie pamiętam kto, chyba któraś z dziewczyn - stwierdził ostrożnie przypominając sobie histeryczny wrzask. - Potem kolejne osoby otrzymywały powiadomienia. Ja też... - Adrian nie palił, ale jakaś jego część zaczęła żałować, że jednak nie poczęstował się papierosem. - Ktoś wysłał link do zdjęcia zwłok - wyrzucił to z siebie prędko. - Więcej nie wiem.
- Sprawca oznaczył na fotografii cztery osoby - dopowiedział Burski, czytając z kartki: - Kajetan Wyżyński, Kinga Kwietniewska, Krystian Herman i Bartosz Różewicz - pytający wzrok z powrotem przeniósł na Adriana. - Dlaczego akurat ich? Kolegowali się z ofiarą?
Nauczyciel zaprzeczył.
Wspomnienie pierwszej wizyty w nawiedzonym domu i makabrycznego znaleziska nieco wyblakło przez lata, ale teraz odżyło na nowo z pełną intensywnością. Naśladowca Kapturnika pozostawił swoje dzieło w tej samej łazience, w której niegdyś odkryli ciało Julii Kołacz.
- Ma pan już coś?
- Na razie niewiele - przyznał. - Sprawca wysłał dziewczynie wiadomość z numeru Wyżyńskiego z prośbą o spotkanie na łące. Tam ją zabił, a następnie przeniósł ciało do nawiedzonego domu. Podejrzanym jest wspomniany chłopak, ale niemocnym. Telefon zostawił w szatni na wuefie, a stamtąd każdy mógł się nim spokojnie porządzić. Potem anonim rozesłał wszystkim zdjęcie ofiary oznaczając na nim tę czwórkę. Zdjęcie szybko zdjęto ze strony, ale twoja uczennica... - tu chciał użyć słowa debilka, ale w słowo wszedł mu Korba:
- Karolina Kosik.
- Właśnie. W swojej mądrości zrobiła kopię fotografii i wrzuciła ją ponownie na forum klasy. Możesz mi powiedzieć coś o tej dziewczynie?
- Sprawia kłopoty, dużo wagaruje - mimo że był wychowawcą klasy od roku, po rezygnacji z pracy profesor Kaczmarek, nie potrafił wiele powiedzieć o siostrach Kosikowych - ona i Iza interesują się dość mroczną tematyką.
- To znaczy? - Burski po raz pierwszy podczas przesłuchania zaciekawił się.
- Charakteryzują się na trupy, robią sobie zdjęcia, że niby są martwe, a potem wstawiają na Instagrama - doprecyzował. - Domyślam się, że Karolinie spodobała się - zamilkł, zdając sobie sprawę z tego, co chciał powiedzieć.
Policjant nie skomentował.
- Myśli pan, że sprawcą jest Paweł?
- Jeszcze nie wiem, co myślę, ale na razie wygląda mi to na powtórkę z rozrywki.
Miał rację. Śmierć Małgosi łączyła ze sobą dwa ważne motywy; miejsce, w którym Martynka uciekła przed Ostrowskim oraz nawiedzony dom, gdzie uczniowie odkryli pierwszą ofiarę. Wyglądało jakby ktoś na nowo usiłował złożyć historię Kapturnika, ale kto? Ostrowski? Prawdę powiedziawszy po ucieczce z zakładu psychiatrycznego wszelki słuch o nim zaginął, a epizod z hotelu dzieciaki postanowiły przemilczeć. Pozostawał naśladowca.
- Remake - wyszeptał Adrian.
Burski niemal od razu podchwycił i zażądał rozwinięcia teorii.
- Tak sobie myślę, że te dzieciaki to my z przeszłości - mówił wolno i spokojnie dopiero układając swoją teorię w głowie - Kajetan to sportowiec jak ja. Krystian jest maniakiem horrorów, z kolei Kinga komponuje muzykę.
- Mają takie same zainteresowania jak ty, Konrad i Leszek, a ten ostatni? - dopytał chciwie.
- Bartek ma podobną sytuację rodzinną do Pawła. Jego rodzice są po rozwodzie i aktualnie mieszka z ojcem i macochą.
- Mam jeszcze małą prośbę do ciebie - powiedział Burski po chwili zastanowienia. - Spotykasz się z młodą Walewską. Nadal pracuje w gazecie ojca?
Korba pokiwał głową. Już chciał powiedzieć, że dalej "pisze dla szmatławca" jak określił go jakiś czas temu policjant. Marta Walewska, córka założyciela Głosu Lipek, była bardzo wyczulona na wszelakie afery i z wręcz brutalną dokładnością opisywała wszelkie przewinienia lipczan. Burskiemu też dostało się za jakąś bzdurę i wtedy poleciał do redakcji z awanturą. Sytuacja wydawała się zabawna, zwłaszcza dla Adriana stojącego z boku.
- Wiem, że nie odpuści i napisze o powrocie Kapturnika, niekompetencji policji, czy co jej tam przyjdzie do głowy, ale postaraj się nie ujawniać jej szczegółów naszej rozmowy, dobra?

***


- Może jednak pieniądze - rzuciła bez przekonania Dominika.
Opakowany w złoty papier podarunek wydawał jej się skromny i nietrafiony, ale ciężko było wybrać prezent ślubny dla osoby, która ma wszystko. Jeszcze większy problem stanowił fakt, że na imprezie wystąpi w roli druhny.
Leszek spojrzał na żonę, ale nic nie odpowiedział.
Zaczęło się miesiąc temu, gdy odezwała się do niego Natalia. Telefon od koleżanki z czasów szkoły średniej zaskoczył go na dwóch płaszczyznach. Pierwszej, czasowej, gdyż ostatni raz widzieli się przeszło cztery lata temu, nawiasem mówiąc, na ich weselu. Drugiej, osobistej, bo inaczej nie można było określić wielkich zmian w życiu dziewczyny. Natalia poprosiła Dominikę o zostanie druhną, czy jak, kto tam woli, świadkową na jej ślubie, który odbędzie się w Lipkach w październiku tego roku. Z góry przeprosiła za spowodowany prośbą chaos zwalając winę na niejaką Gabrysię, która wycofała się z obowiązku druhnianego w ostatniej chwili, i to smsem!
- A ten jej narzeczony? - spytała półszeptem. - Jak ma na imię?
- Robert.
- Znasz go? To jakiś wasz kolega ze szkoły?
- Nie znam - odparł, skręcając z głównej ulicy.
Dalej samochód jechał wzdłuż parku. Natalia, chociaż od wielu lat nie mieszkała w Lipkach, postanowiła urządzić wesele w rodzinnych stronach.
- Zaprosił mnie na fejsie - wyjaśnił. - Wiem tyle, że poznali się po studiach.
- Też jest aktorem?
- Nie - pokręcił głową. - Nie wydaje mi się. Spytasz ją sama - zakończył, parkując przy wąskim chodniku przed bramą wjazdową do Kozłowskich.
Młoda kobieta stojąca przed wejściem zgasiła papierosa i machając, podbiegła do auta Matuszewiczów.
- Domino? Leszek? - zawołała i nie czekając na potwierdzenie przedstawiła się sama. - Jestem Aśka! Druhna numer trzy i najlepsza przyjaciółka Natki, a przynajmniej trzecia w kolejce, chociaż po zniknięciu Gabrysi może awansowałam na miejsce drugie - po tym wylewie słów zamilkła, spoglądając pytająco na kobietę w samochodzie.
Dominika nie odpowiedziała, ogłuszona informacjami.
- Przyjechaliśmy na ślub.
- Spokojnie to dopiero za dwa tygodnie! Jesteście punktualni!
- Gdzie jest Natalia? - spytał ostrożnie Leszek.
- Ogarnia firmę dekoratorską. Jest podminowana od chwili, gdy Gabrysia dała nogę. Rozumiecie to, aby napisać na messengerze, że ma gdzieś wesele? Nawet telefonów nie odbiera!
Dominice zrobiło się przykro. Po telefonie od Natalii najpierw była zirytowana, bo jak tak można? Nagle po latach milczenia przypomina sobie o niej i o Leszku. Zaprasza na ślub i to jeszcze jako świadka? Potem uderzyła ją okoliczność w jakiej musiała się znaleźć koleżanka. Ślub był ważnym dniem dla młodych. Nie potrafiła wyobrazić sobie sytuacji, w której druhna daje plamę na kilka dni przed uroczystością.
Może nie były szczególnie bliskimi sobie koleżankami, ale teraz Natalia potrzebowała pomocy, a ona miała zamiar dołożyć wszelkich starań, aby ten dzień był dla państwa młodych niezapomnianym.
- Zawsze wiedziałam, że to zołza nie z tego świata – Asia zakończyła krytykę nieobecnej.
- A ty skąd znasz Natalię? - zapytał Leszek.
- Poznałyśmy się na studium aktorskim - odparła z dumą. - Może mnie kojarzycie z ról filmowych i teatralnych. Jestem Joanna Łysiak - przedstawiła się, tym razem formalnie jakby licząc, że nazwisko naprowadzi ich na jej osiągnięcia aktorskie. - Krytycy pochlebnie pisali o mojej wiedźmie w Makbecie i grałam też kobietę z bólem głowy w reklamie aspiryny... Masowałam sobie skronie.
Matuszewicz pokiwał głową niby na tak, niby na nie. Ani Makbeta, ani reklamy aspiryny nie oglądał.

***


- Niech zrozumiem - przerwała mu Marta chcąc wszystko uporządkować. - Burski chce zataić szczegóły dochodzenia?
- Nie. Po prostu... - szukał argumentu. - Za wcześnie na podawanie jakichkolwiek informacji prasie.
- Mogłam się tego spodziewać - przyznała. - Nie będę wypytywała cię o szczegóły, ale powiedz, czy to ma jakiś związek z Kapturnikiem?
Adrian zająknął się.
- Dziękuję - odparła, otrzymawszy satysfakcjonującą odpowiedź.
Z Martą poznali się kilka lat temu przez wspólnych znajomych. On kończył pedagogikę, a ona rozpoczynała staż w gazecie. Była zacietrzewiona i gotowa do potyczek słownych. Przekonana, że pozjadała wszystkie rozumy, trochę jak Natalia, ale na inny sposób.
Podczas pierwszego spotkania pokłócili się, a potem spotkali się kolejny raz i... wyszła jeszcze większa awantura. Można było podejrzewać, iż znajomi ponownie ustawili ich spotkanie dla walorów komediowych, bo Adrian i Marta z miejsca poszli w pompatyczne i agresywne odzywki.
- Pan z tym nastawieniem to powinien system edukacji naprawić!
- Pani z takim talentem Nagrodę Pulitzera dostanie!
Kąśliwości z czasem zmieniły się w czułości, a Adrian i Marta w końcu zamieszkali razem.
Marta jest zupełnie inna od Natalii - pomyślał, stając w kolejce sklepowej, gdzie dobiegł go znajomy głos.
Tuż za nim ustawiła się Natalia w towarzystwie rosłego faceta. Dziewczyna szczebiotała mężczyźnie chwilę o serwetkach, po czym dostrzegłszy Korbę zawołała:
- Adrian!?
- Cześć - odparł, podając jej rękę na przywitanie.
Obok stanęła Marta. Doszło do oficjalnej prezentacji.
- Marta, moja dziewczyna. Natalia, koleżanka ze szkoły.
- Adrian. Robert, mój narzeczony – odwzajemniła się tym samym.
- Nie widzieliśmy się całe wieki - stwierdził z uśmiechem Korba. - Przyjechaliście z wizytą do ojca?
- Właściwie to bierzemy ślub - odparł Robert. - Natalka chciała zorganizować wesele w rodzinnych stronach.
- Gratuluję.
- Dziś wieczorem urządzamy niewielką imprezę. To bardziej przyjęcie z mojej inicjatywy, bo chcę poznać przyjaciół Natalki - mówił. - Może wpadniecie?
- Sam nie wiem... Mieliśmy... - tłumaczył ukradkiem spoglądając na Martę.
Ta jednak postanowiła mu nie pomagać.
- Tak! - zawołała z nową energią Natalia. - Powinniście przyjść! Będą Domino i Leszek.
Po chwili coś ją tknęło. Dlaczego nie zaprosiła na ślub Adriana? Czy to miało znaczenie? Jakieś dziwne poczucie niesprawiedliwości szarpnęło dziewczyną.

***


Kamera uchwyciła widok na szarzejącą polanę w chłodnym, popołudniowym słońcu. O tej porze roku zmrok zapadał szybko, co nastręczało dodatkowych problemów ze zdjęciami. Przydałby się lampy dla poprawienia zaciemnionego obrazu, ale wtedy straciłby realizm. I tak źle i tak niedobrze.
Krystian Herman jako zapalony filmowiec liczył osiągnąć ogromny sukces jako twórca reportaży o seryjnych mordercach. Nie bez znaczenia były tu dwie sprawy; pierwsza demograficzna, Krystian urodził się w Lipkach i przez to w pewien sposób odczuwał silny związek z mroczną przeszłością miasteczka. Siła związku nasiliła się z drugą sprawą, śmiercią koleżanki z klasy. Teraz czuł się niemal w obowiązku stworzyć film o Lipkach i potwornym fatum wiszącym nad miastem.
- Fatum wiszące... Nie... spowijające... - powtórzył sobie wyuczony tekst. Po kilku sekundach zaczął mówić do kamery:
- Hejka, straszaki! Dzisiaj specjalnie dla was robię nowy challenge! Spędzę noc na polanie! - jego głos momentalnie opadł z entuzjazmu. - Na wstępnie zaznaczę, zanim doczepi się mnie jakiś kretyn z commentary. Na tej polanie kilka dni temu zginęła moja koleżanka z klasy, a sprawcy jeszcze nie ujęto także to całkiem duże wyzwanie! Mogę nie przeżyć, a więc proszę was o lajki, suby, a jeśli dobijecie do tysiąca następną spędzę noc w nawiedzonym domu.
Ostrożnie ruszył zarośniętą ścieżką prowadzącą wzdłuż drogi.
- Jest bardzo strasznie - dodał.
Nagle z szosy na polanę zbiegła zakapturzona postać z toporkiem w łapach. Zamachnęła się siekierką, ale chłopak zdołał odskoczyć. Zrobiwszy niepewny krok do tyłu Krystian upadł w wysokie zarośla. Na całe szczęście cały czas pamiętając o dobrym ustawieniu kamery.
Napastnik pomógł mu wstać.
- Oświetlenie jest do dupy - stwierdziła Iza Kosik występująca w roli zakapturzonej postaci.
Krystian przejrzał nagrany materiał, ale nie odezwał się, ani słowem.
- A tak w ogóle to nas tu nie powinno być - dodała.
- To publiczne miejsce.
- Ale zamordowano tu człowieka.
- A my szukamy prawdy!
- Prawdy? Myślałam, że kręcimy filmik dla beki. Jeśli moja siostra dowie się, że ci pomagam tworzyć takie bzdury... - powiedziała ze zgrozą.
- Tak, bo akurat ona robi coś wartościowego w Internecie - odparł życzliwie.
Kapturnik przysłuchujący się od dłuższej chwili rozmowie pary nastolatków postanowił już dłużej nie czekać z wejściem. Początkowo z zaciekawieniem oglądał duble scenki, w której Kosikowa... to znaczy Kapturnikowa atakowała Krystiana, ale każde kolejne wydawało mu się bardziej komiczne. Odliczył do trzech i wyłonił się z zarośli zaciekawiony jaką reakcję wywoła u nastolatków.
Iza i Krystian spoglądali na niego w milczeniu.
- Musimy uciekać - wymamrotał ze zgrozą Krystian.
- Dlaczego?
- Bo oglądam horrory i wiem, że zamaskowany koleś z siekierą nie wróży nic dobrego.

***


Na kolacji przed ślubnej u Natalii i Roberta gościło sześć osób. Poza młodymi byli jeszcze ojciec przyszłej panny młodej, jej dwie druhny Asia i Dominika wraz mężem oraz zaproszeni w ostatnim momencie Adrian i Marta. Najgłośniejszy z nich był pan Władzio. Z dumą wychwalał zięcia podkreślając jak ogromne szczęście spotkało jego córkę, a bo to Robert taki przedsiębiorczy, inteligentny, pracowity. Natalia we własne szczęście nie wątpiła, ale z pewnością nie cechami wymienionymi przez ojca rozkochał ją w sobie.
Wszystko zaczęło się od rozmowy telefonicznej, służbowej, dość sztywnej i niezwiastującej wielkiej miłości. Robert zadzwonił do zakładu wulkanizacyjnego Kozłowskich z zapytaniem o opony. Telefon odebrała Natalia, która w tamtym czasie pomagała ojcu w pracach biurowych.
Szczebioczący głos zauroczył Roberta tak silnie, iż do końca dnia nie potrafił myśleć o niczym więcej. Kim mogła być wspaniała istota po drugiej stronie słuchawki? Otumaniony, spętany, wręcz zniewolony postanowił zadzwonić raz jeszcze, ale tym razem z komplementem dla właścicielki szczebioczącego głosu. Natalia łaskawie przyjęła komplement. Rozmowa rozciągnęła się na kilka godzin i brutalnie dobiegła końca z pojawieniem się pana Władzia, który nie mógł dodzwonić się do firmy.
- To takie romantyczne! - stwierdziła Asia. - Prawie jakbyście pisali do siebie listy tylko dzwoniąc!
Za namową przyjaciółki Natalia dała się zaprosić rozmówcy na pierwsze spotkanie. Robert Mantaj mógł być człowiekiem przedsiębiorczym, inteligentnym oraz pracowitym, ale dla niej był przede wszystkim dobry, czuły i kochający. Trzy lata później planowali ślub. W międzyczasie Robert podjął współpracę z panem Władziem wykazując się przedsiębiorczością, inteligencją i pracowitością.
- Nie chciałam wierzyć, gdy Adrian powiedział mi, że jego koleżanka jest autorką Złowrogiego lata - stwierdziła Marta. - Fantastyczny debiut literacki. Czekam na kolejną książkę.
- Na kolejną będziesz musiała jeszcze poczekać - przyznała Dominika. - Jestem na razie w trakcie zbierania materiałów i wszystko jest w powijakach.
Marta pomyślała o zbrodni dokonanej kilka dni wcześniej, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język. Nawet jeśli dziwnym zbiegiem okoliczności dokonano morderstwa teraz, gdy do miasta zjechali bohaterowie poprzedniej masakry impreza państwa młodych nie wydawała się dobrym momentem na pytania odnośnie Kapturnika.
- To prawda, że książka jest oparta na faktach? - spytała.
Adrian spojrzał na swoją dziewczynę z niezadowoleniem, a ona z miną niewiniątka mrugnęła, jakby odpowiadając, nie pytam o Kapturnika, tylko o Złowrogiego.
- Mniej więcej - odparła, spoglądając kątem oka na męża.
- Leszku, a ty? - spytała Natalia wyraźnie zirytowana rozmową o mordercach. - Nadal tworzysz muzykę?
Matuszewicz zmarszczył brwi. Podniósł kieliszek do ust i szybko odstawił.
- Hobbistycznie. Zawodowo organizuję imprezy w klubach muzycznych, a didżejka, czy piosenki to już inna para butów.
Dalej rozmowa zeszła na tematy około alkoholowe. Z czasem przy stole uformowały się dwie grupy dyskutujące we własnych gronach. Pierwsza rozmawiała o sukienkach ślubnych i trudach ich poszukiwań, zaś druga omawiała muzykę weselną.
Kolacja przedłużyła się do północy. Adrian wyszedł przed dom, aby rozprostować nogi i zaczerpnąć świeżego powietrza. Po chwili dołączyła do niego Natalia. Przez chwilę oboje stali w milczeniu, spoglądając w dal ciemnego podwórka.
- Tata sądzi, że powinniśmy zamieszkać w Lipkach, a Robert uważa, że to świetny pomysł.
- A ty?
Natalia oparła się o płotek i głośno westchnęła.
- E, zbyt dużo wspomnień.
- Rozumiem - przyznał i od niechcenia spojrzał w stronę drzewa, na którym znaleźli kiedyś trupa woźnego.
- Sporo złych, ale też dużo dobrych - uśmiechnęła się na myśl o ich pierwszym pocałunku, tam w dole drogi.
Bez słowa ruszyli na przechadzkę ścieżką oddzielającą domy działkowe od łąki.
- Marta wydaje się być fajna.
Adrian nie odpowiedział. Szargały nim wątpliwości. Siłował się z nimi jeszcze przez chwilę, a potem wypalił:
- W nawiedzonym domu znowu kogoś zamordowano. Jedną z moich uczennic - doprecyzował.
- Ale jak... znaczy coś słyszałam... to...
- Wiele wskazuje na naśladowcę Kapturnika.
- Czy grozi nam niebezpieczeństwo?
Nie potrafił odpowiedzieć. Teraz dopiero pogratulował sobie koncertowej głupoty. Po co jej o tym powiedział? Mógł zamilknąć! Przynajmniej dzisiaj. Natalia brała ślub i ostatnią rzeczą, którą chciała usłyszeć była informacja o kolejnym wariacie biegającym z siekierą.
Przeszli w ponurym milczeniu jeszcze kilka metrów, gdy rozległ się krzyk. Intuicyjnie pobiegli przed siebie, aby zatrzymać się w miejscu, gdzie kończył się chodnik, a zaczynała piaszczysta szosa, wokół której posadzono niewysokie iglaki – za nimi zaczynała się łąka.
Z przeciwnej strony szedł… klaun. Miał na sobie zbutwiałe ubrania i maskę zszytą ze strzępów materiału, na której wybijał się bladoczerwony uśmiech. W dłoniach ściskał młot.
- To on – wyszeptała dziewczyna.
Spoglądali na dziwaka, gdy ten z gardłowym, niepodobnym do niczego, wrzaskiem ruszył w ich stronę. Para zaczęła uciekać. Korba w pewnym momencie złapał Natalię w pasie i ściągnął ją z drogi. Przelecieli przez ścianę z drzewek i sturlali się w gąszcz. Klaun pobiegł dalej.
- To on, prawda? – wyszeptała Natalia. – Nowy morderca.
Nie musiał odpowiadać. Jeszcze przez chwilę dla bezpieczeństwa posiedzieli w krzakach, gdy z zarośli po przeciwnej stronie wybiegli Krystian i Iza.
- Co wy tu robicie? – ryknął na nich Adrian.
- Ściga nas Kapturnik – wymamrotał chłopak.

***


Młody mężczyzna przez chwilę przyglądał się własnemu odbiciu w lustrze. Do granatowej marynarki dobrał spodnie tego samego koloru. Strój leżał na nim doskonale. I jedynie blizny ciągnące się po szyi i kawałku policzka mocno korespondowały z wyglądem młodzieńca. Odwrócił się lewym profilem. Na moment zapomniał o poparzeniach.
- Potrafi pani wiązać śledzia? – zwrócił się do dziewczyny stojącej obok przebieralni.
Sprzedawczyni pomogła zawiązać krawat.
- To jakaś wyjątkowa okazja? – zapytała, gładząc marynarkę.
- Koleżanka ze szkoły bierze ślub i chcę sprawić jej niespodziankę – oznajmił z zadowoleniem Paweł Ostrowski.

Slasher 4. Ostatni rozdział - seria 4

UWAGA! SPOILERY! 

Slasher 4. Ostatni rozdział
Pierwszy rozdział
Trup... znowu
Ostatni rozdział
Giń, klaunie
Ilość rozdziałów
8 rozdziałów
Czas akcji
październik - listopad 2019
Miejsce akcji
Lipki
Antagonista
Furiat
Krwawy Kapturnik
Poprzednia część
Slasher 3. Mordercze lato
Kolejna część
Powiązania
Slasher
OpisDziesięć lat po tragicznych wydarzeniach, mieszkańcy małego miasteczka muszą ponownie zmierzyć się z seryjnym mordercą.


Spis treści
Rozdział Tytuł
1 25
Trup... znowu
2 26
Nieszczęśliwa gwiazda
3 27
Mistrz i uczeń
4 28
Czerwony welon
5 29
Halloween
6 30
Po drugiej stronie maski
7 31
Martwica
8 32
Giń, klaunie

Główni bohaterowie:

Adrian Korba

Natalia Kozłowska

Paweł Ostrowski

Marta Walewska

Leszek Matuszewicz

Konrad Brzęcki

Dominika Matuszewicz

Robert Mantaj

Joanna Łysiak

Krystian Herman


Postaci drugoplanowe:

Andrzej Burski

Karolina Kosik

Kinga Kwietniewska

 

Jowita Dotsenko

Artem Dotsenko

Iza Kosik

Kajetan

Władzio Kozłowski

Marysia Kubińska

Dimitri Dotsenko

Wanda Kozłowska

Wiktoria

Dawid

wuj Bogdan

doktor Donald Lomis

 

Postaci epizodyczne

Małgosia Stawicka

Bartosz Różewicz 

Gabrysia

ekspedientka

czwartek, 12 września 2024

Florian Złowrogi

 UWAGA! SPOILERY! 

Florian Złowrogi

Debiut
Slasher. Pierwsze żniwa
Ostatni występ
Kill count
0
Wiek
48
Zawód
Szlachcic
Miejsce zamieszkania
Staraszewo
Ulubiony slasher
Brak
Status
Nie żyje
Relacje Wanda (żona)
Stasia (córka)
dziecko (wnuk)
Bartek (potomek)
Jowita (potomkini)

 

Historia

Slasher 3. Pierwsza krew


Cytaty:

Z (Slasher. Pierwsza krew):

"Nn".